Odłóżcie
te nudne łyżki.
Pierwsze trąbki poszły do domu wieki temu.
Perkusję wykopano
po schodach
przeciwpożarowych,
& amputowano tenorową balladę.
Inspiracja spakowała walizki.
Jej kaftan zjawia się czasem w zamglonych drzwiach
jak uraz mózgu; delikatne fortepianowe solo jej
kroków
wyparowuje; pamięć traci swój wyjątkowy język,
poszukując "zielonych jedwabnych pończoch ze
złotymi szwami"
na gwoździu nad lustrem w łazience.
Dziś w nocy śpię z Ciszą,
moją niemożliwą białą żoną.
/Yusef
Komunyakaa, tłum. K. Jakubiak/
11.01.2013
3.12.2012
Dalej się nie zajdzie, nic poza pytaniami nie wymyśli ani nie zapisze, bo litery są nam policzone /Bieńczyk/
Miłość duszy jest istnieniem w czasie, zmysłowa – przemijaniem w czasie, i właśnie do wyrażenia tego ostatniego żadne medium nie jest bardziej stosowne, jak muzyka, ponieważ jest ona o wiele bardziej abstrakcyjna niż język, więc też nie wypowiada tego, co poszczególne, lecz to, co ogólne, w całej jego ogólności, wypowiada tę ogólność nie w abstrakcyjnej refleksji, ale w konkretyzacji bezpośredniości.
/S. Kierkegaard/
12.09.2012
Doprawdy, żyję bardzo /Tuwim/
Albo zamykam niezmęczone oczy, aby nic nie widzieć. Oczy przekazują myśli, więc od czasu do czasu je zamykam, żeby nie musieć o niczym myśleć. Kiedy się po prostu jest i nic się nie robi, czuje się nagle, jaką uciążliwą rzeczą jest istnienie. Nie robić nic, a mimo to utrzymać postawę, to wymaga energii, a o wiele łatwiej jest już tym, którzy coś robią.
/Robert Walser/
"Moje kroki"
Kroki moje jak słowa wypowiedziane
zwracają się ku miastu
Jestem zbłąkanym akordem który się słyszało
i który na próżno szuka swego gniazda
Lecz między gałęziami błagającymi
Dzień prześlizguje się jak pieszczota
A ja idę idę idę
Chory dniami mojego życia
/José Rivas Panedas; tłum. T. Peiper/
/Robert Walser/
"Moje kroki"
Kroki moje jak słowa wypowiedziane
zwracają się ku miastu
Jestem zbłąkanym akordem który się słyszało
i który na próżno szuka swego gniazda
Lecz między gałęziami błagającymi
Dzień prześlizguje się jak pieszczota
A ja idę idę idę
Chory dniami mojego życia
/José Rivas Panedas; tłum. T. Peiper/
27.08.2012
Koncert życzeń kontra czas /Braty z Rakemna/
Masz odwagę przeglądać się w Newie?Masz odwagę stąpać po
mostach?...Mówią o mnie, że mam w oczach
rozpaczOd tej chwili, gdy wyśniłam
ciebie.
/A. Achmatowa/
/A. Achmatowa/
21.07.2012
Ckliwe wspomnienia spadają bez wysiłku jak dojrzałe owoce, niektóre przygniatają ciężko /Buczkowski/
Mógł bardzo długo oszukiwać siebie, ale to nie zawsze jest zdrowe. A potem przychodzi reakcja bezlitosna. Zafałszować uczucia można, ale nikt z tego nie jest zadowolony. Kłopotliwe odosobnienie i koniec.
- To wszystko zależy od tego, jaki jest stosunek człowieka do człowieka, a na razie ta sprawa jest zupełnie martwa. Uważam, że gdybyśmy tak przebadali do gruntu, jak ludzie odczuwają się wzajemnie, toby wyszło bardzo źle. Na razie każdy człowiek i na pewno każdy człowiek odczuwa w drugim jakąś groźbę.
- Bardzo zasmucające. Myślisz, że to wszystko skutki fałszywie pojmowanej cywilizacji. Co?
- Nawzajem się lękamy. Coś w tym jest. Może to kwestia indywidualizmu.
Pozbądź się rzewności głosu, bo to są takie zużyte jedwabie [...] Samotność powoli zaludnia się, a cierpienie ulata na swoich czarnych skrzydłach.
/Leopold Buczkowski/
23.06.2012
Życie jest jak tramwaj, trzeba wiedzieć, kiedy wysiąść /Spięty/
ZBŁĄKANY TRAMWAJ
Wśród obcych ulic, w miejscu
odludnym,
Znienacka kruczy dobiegł mnie
gwar,
I grzmot odległy, i tony lutni
–
Tramwaj przede mną na przełaj
gnał!
Jak się na stopniu znalazłem –
nie wiem,
W pędzie zawrotnym wirował
świat,
A tramwaj pędził pod samym
niebem,
Ciągnąc za sobą ognisty ślad.
Zbłąkany w czasie, w żywiole –
niczym
Burza skrzydlata rwąca pod
prąd…
Zatrzymać wagon! Gdzie
motorniczy?
Niech pan zatrzyma! Dokąd i
skąd?!
Za późno. Zakręt. I w bok. I
prosto
W lot nad palmami, w tysiące
mil,
W huku, w żelaznym dudnieniu
mostów:
Newa pod nami, Sekwana, Nil.
Jakim uważnym, skupionym
wzrokiem
Spojrzał za nami w słoneczny
skwar
Żebrak w łachmanach, ten, co
przed rokiem
Na moich rękach w Beirucie
zmarł.
Gdzie jestem? Ciemność i
trwoga głucha.
Serce się tłucze nie tak – nie
w takt:
Masz oto dworzec, do Indii
Ducha
Najkrótszy stąd prowadzi
szlak.
Rząd krwawych liter gdzieś w
murze utkwił
W szyldzie – „Jarzyny”.
Nieprawda! Żart!
Tu zamiast marchwi i zamiast
brukwi
Martwe rzucono głowy na targ.
W kurcie czerwonej, z twarzą
jak wymię,
Ścina kat głowę także i mnie…
Długo leżała razem z innymi
W oślizłej kadzi – na samym
dnie…
I naraz dom i płot przed
oczyma,
Płot, który poznam wśród
innych stu…
Gdzie motorniczy? Niech pan
zatrzyma!
Niech pan zatrzyma! To właśnie
tu!
(…)
/Mikołaj Gumilow/
Cóż, ja wam tego wcale nie myślę taić, że cały świat i tak zwane społeczeństwo to jest idiotyczny tramwaj.
/Jan August Kisielewski/
19.04.2012
Jeszcze wierzę, że zostanę sobą. Taką sobą, jak jestem dziś...
Że nie zmienię sie nagle w kogoś
Kim nigdy nie chciałabym być.
/M. Sadowska/
Dzisiaj mija równo 8 tysięcy dni, odkąd przyszłam na ten świat. A z każdym tym dniem, pojawia się (i znika), spełnia się (i nie spełnia!), niekończący się szereg przeróżnych życzeń. Realnych, niemożliwych, absurdalnych, czasem paradoksalnych, a czasem całkiem łatwych do zrealizowania. A jak się ma życie do życzeń? Powiedziałabym, że zawile.
To piękna rozkosz przepierdolić kawał życia. Tę jedną, jedyną rzecz, którą się dostało. Na to trzeba mieć gest. Nie można być ściubolem, co to liczy każdą godzinę, że to trzeba tak, a to trzeba tak.
Życie to w końcu strata jest.
/Stasiuk/
Kim nigdy nie chciałabym być.
/M. Sadowska/
Dzisiaj mija równo 8 tysięcy dni, odkąd przyszłam na ten świat. A z każdym tym dniem, pojawia się (i znika), spełnia się (i nie spełnia!), niekończący się szereg przeróżnych życzeń. Realnych, niemożliwych, absurdalnych, czasem paradoksalnych, a czasem całkiem łatwych do zrealizowania. A jak się ma życie do życzeń? Powiedziałabym, że zawile.
To piękna rozkosz przepierdolić kawał życia. Tę jedną, jedyną rzecz, którą się dostało. Na to trzeba mieć gest. Nie można być ściubolem, co to liczy każdą godzinę, że to trzeba tak, a to trzeba tak.
Życie to w końcu strata jest.
/Stasiuk/
9.03.2012
Przeszywa mnie słodka świadomość, że jestem, że czuję i patrzę i słucham /Gajcy/
Jak bumerang wraca do mnie myśl o tym, by nie przestawać się dziwić światu. Nie wpaść w pułapkę mechanicznego wykonywania codziennych czynności, bez refleksji nad ich niecodziennością właśnie- przecież nic nie jest nigdy takie samo. A i tak się o tym zapomina, zbyt często niestety. I...
Tak przepada, zmieniając się w nicość, życie. Automatyzacja zjada rzeczy, ubranie, meble, żonę i lęk przed wojną.
/Wiktor Szkłowski/
/Robert Doisneau/
Dlatego czarują mnie zawsze takie np. wyznania:
Wszystko, co spotykam, jest silniejsze niż ja. Muszę potem dojść do siebie, oprzytomnieć. Nie tylko ludzie tak na mnie działają, ale choćby i księżyc w pełni, nie jestem w stanie na niego spojrzeć, najpierw muszę popatrzeć w lewo, potem w prawo, i dopiero wtedy, przejęty do głębi, spoglądam mu w oczy, i za chwilę przymykam powieki, tak jakby spojrzała na mnie piękna kobieta, o ktorej wiem na pewno, że gdyby tylko mnie zagadnęła, zaraz zacząłbym mowić od rzeczy. Z trudem dochodzę potem do siebie.
/B. Hrabal/
Tak przepada, zmieniając się w nicość, życie. Automatyzacja zjada rzeczy, ubranie, meble, żonę i lęk przed wojną.
/Wiktor Szkłowski/
/Robert Doisneau/Dlatego czarują mnie zawsze takie np. wyznania:
Wszystko, co spotykam, jest silniejsze niż ja. Muszę potem dojść do siebie, oprzytomnieć. Nie tylko ludzie tak na mnie działają, ale choćby i księżyc w pełni, nie jestem w stanie na niego spojrzeć, najpierw muszę popatrzeć w lewo, potem w prawo, i dopiero wtedy, przejęty do głębi, spoglądam mu w oczy, i za chwilę przymykam powieki, tak jakby spojrzała na mnie piękna kobieta, o ktorej wiem na pewno, że gdyby tylko mnie zagadnęła, zaraz zacząłbym mowić od rzeczy. Z trudem dochodzę potem do siebie.
/B. Hrabal/
24.02.2012
A planety szaleją, szaleją, szaleją i śmieją się, śmieją się, śmieją /Maanam/
I znów, zamiast zacząć myśleć poważnie, urządzam sobie jakieś "nieprzerwane dylu-dylu"...
Wisząc trochę niewygodnie
Na substancji ryzykownej
Która to określa byt mój śmiały
Na poziomie dość niedbałym
/Lech Janerka/
Wisząc trochę niewygodnie
Na substancji ryzykownej
Która to określa byt mój śmiały
Na poziomie dość niedbałym
/Lech Janerka/
9.02.2012
Słowami fruwają chwile /Julian Tuwim/
Karmię zgłodniałe ciało
Słowami, jak owocami;
Piję jak zimną wodę
Słowa ustami, haustami,
Wdycham je jak pogodę,
Gniotę, jak listki młode,
Rozcieram zapachami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
